ZalogujUżytkownikHasło
Rejestracja Rejestracja Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Wiadomości
Komentarze.eu - Przegląd polskiej blogosfery

Tekst 1211 - 13 grudnia 2007
13XII! PiS, RM i inne sekty to plebs, ale to nie czyni Jaruzelskiego bohaterem!
13 XII - wiadomo jaki to dzień? Kto zapomniał, może być spokojnym, wszystko mu się przypomni. W TVP będziemy mieli odtworzony repertuar serwowany przez 18 lat. Rano kilka informacji i "występ" Jaruzelskiego obwieszczającego, że dla dobra Polaków trzeba Polaków potraktować czołgami. Po południu okratowany star przejedzie demonstrującego, późnym popołudniem wąsaty gitarzysta zaśpiewa o Janku który padł, a wieczorem już nieco luźniej, będziemy mogli obejrzeć "300 mil do nieba" (dobry film), albo bardziej spięci "Przesłuchanie" (bardzo dobry film), w zależności od tego, co się w tym roku wylosowało. Chyba jest już jasne, że będę się narażał, nie jest jeszcze jasne, że będę się narażał wszystkim. Demaskowanie mitologii jest moim ulubionym zajęciem, lubię to robić, ponieważ nic tak narodów nie usypia i nie zabija motywacji, jak tania narodowa mitologia. Po nadmiernie dawkowanej mitologii, kiedy w narodzie zaczyna się dziać źle, to naród, zamiast podkasać rękawy, oczekuje Piłsudskiego, kłusującego na pomoc, naród wzdycha: "ech żeby tak wróciła przedwojenna inteligencja". Naród do niedawna czekał na Wałęsę z Matką Boską w klapie i półmetrowym długopisem z papieżem, ale odkąd spora część narodu Wałęsę za życia próbuje pogrzebać, już naród na Wałęsę nie czeka tak ochoczo i tak bardzo.

Przy okazji 13 grudnia, w moim odczuciu, powstało wiele mitów i postaram się te mity zdemaskować chronologicznie. Pierwszy mit jaki doprowadził do stanu wojennego, to nie strajk w stoczni, to upadek Gomułki i wstąpienie na trybunę towarzysza Gierka. Towarzysz Gierek wstąpił na trybunę po tym, jak towarzysz Gomułka postanowił strzelać do robotników Wybrzeża, bo ci z kolei postanowili krzyczeć "chleba". O wolności w 70 roku naprawdę niewiele było słychać, jak na tak dużą akcję protestacyjną. KC PZPR zagotował się wewnętrznie i ugotował Gierka. Gierek w porównaniu z Gomułką to był gość, nie zaciągał plebejską gwarą, nie miał dzikiego wzroku wyzierającego spod cudacznych okularków, Gierek był postawny i jakiś taki ludzki, jak na komunistę. Nie oznaczało to w żadnym wypadku, że był mądry, dobry, czy też chciał cokolwiek zmienić. On niczego nie chciał zmieniać, on chciał socjalizmu, jak jego poprzednicy.

Gierek był komunistą, ale na komunizm miał nieco inny pomysł. Gierek wymyślił sobie, że polski socjalizm skredytuje zgniły zachodni kapitalizm i tak powstał mit socjalizmu z ludzką twarzą, socjalizmu jako ustroju wydolnego ekonomicznie i społecznie. Polacy w ten mit uwierzyli, niektórzy wierzą do dziś. Kto pamięta czasy Gierka (ja trochę pamiętam), to wie, że za Gierka jak za Sassa. Szczęśliwy kredytobiorca, szczęśliwy budowniczy, ci za grosze dorobili się majątków. Gierek pokazał nowy wizerunek socjalizmu, domy z wielkiej płyty, Fiat 126p, Boney M w Sopocie, amerykańskie filmy sensacyjne w kinie nocnym, Coca Cola, pomarańcze i ruskie szampany na święta. Nie jestem w stanie wytłumaczyć młodzieży, co to dla ówczesnej młodzieży znaczyło, musicie uwierzyć mi na słowo, że znaczyło wszystko. Napić się płynnych emulgatorów z USA, to jak pierwszy łyk alkoholu, przejechać się Fiatem 126p, to już zupełny odlot, z dzisiejszym odlotem nieporównywalny, no może karnięcie się z Kubicą da się porównać z wycieczką za miasto na kołach fiata 126p, która była dana nielicznym.

Za Gierka Polska rosła w siłę propagandy, ale i też nie dało się kolorowych czasów Gierka zestawić z szarzyzną Gomułki. Dlaczego kolorowych? Dlatego, ze Gierek oprócz samochodów i mieszkań, wymyślił ruskie Rubiny 714, to były odbiorniki jakich świat nie widział. Telewizor Rubin miał pokrętła, którymi regulowało się tonacje, można było ustawić Rubina tak, że był albo cały czerwony, albo zielony, tudzież niebieski. Życie zmarnował ten, kto próbował ustawić Rubina na "polikolorowo", czasami życiem ryzykował, gdyż Rubin tę miał właściwość, że zdenerwowany płonął jak stara opona. Wstęp gierkowski do stanu wojennego jest konieczny, ponieważ pokazuje, że wbrew powszechnej opinii, nie było w Polsce wielkiego parcia na wolność. Za Gierka wprawdzie zdarzały się protesty robotnicze, w tym najsłynniejsze w Radomiu i Ursusie, ale kto ciekawy, niech poczyta w najnowszej historii, że w tych protestach zdecydowanie chodziło o ceny chleba i masła, nie było tam postulatów "precz z komuną", w każdym razie nie było silnej artykulacji tych postulatów. W czasach Gierka powstał również KOR, który też się przyda do Stanu Wojennego.

Był za Gierka chleb i były igrzyska, nie było protestów ideologicznych, nie liczę oczywiście pojedynczych aktów bohaterstwa, mówię o protestach zbiorowych. Dopóki szły pomarańcze i Rubiny, talony na Fiata, Polakom nie spieszyło się do wolności. O wolność walczyło może 1,5% opozycji, reszta walczyła o deputaty i trzynaste pensje. Pierwszy poważny i od razu mitologiczny protest wybuchł, kiedy naturalną koleją rzeczy skończyła się Gierkowi zachodnia kasa i zaczęły się problemy. Problemy, podobnie jak za Gomułki, pojawiły się na Wybrzeżu i miały już nieco inny charakter, bardziej ideowy, jednak ta ideowość w dużym stopniu jest dziełem szczęśliwego zbiegu okoliczności. Z iskry powstał pożar, z pracy wyrzucono suwnicową Walentynowicz i ruszył lud pracujący w stoczni na barykady. Pewności nie mam, ale śmiem podejrzewać, że gdyby suwnicową wyrzucono z pracy w apogeum złotego gierkowskiego wieku, nikt by tej krzywdy nie zauważył, no może kilku najbliższych kolegów suwnicowej, którzy też by wylecieli.

Stało się na szczęście inaczej, Gierek nie miał już co rozdawać, a na dodatek wyrzucał ludzi z pracy, no i stało się, wybuchł strajk, jak zwykle strajk robotniczy, bo i jaki w czasach władzy ludowej miał wybuchnąć? Na początku strajk chciał kilku rzeczy, przywrócić suwnicową do pracy, parę złotych podwyżki, plus postulat polityczny, umożliwienie działalności stoczniowemu związkowi zawodowemu i przyzwolenie władzy na wybudowanie pomnika ofiar z lat 70. Stoczniowcy na tym etapie nie domagali się wolnej prasy, swobody wypowiedzi, a już o obaleniu socjalizmu nikt nie śmiał wspominać. Moment przełomowy nastąpił wówczas, gdy do stoczni dotarł Wałęsa, jak twierdzą słuchacze RM i działacze PiS, SB przywiozła go motorówką, niestety działacze PiS i RM nie wspominają już, czy w tej samej motorówce siedział brat Lech, doradca Wałęsy i współautor 21 postulatów, czy Matka Boska przyniosła go na rękach.

Sam Wałęsa strajk chciał skończyć po wywalczeniu pierwotnych żądań i trzeba oddać pani Annie Suwnicowej, że to za jej sprawą strajk poszedł dalej. To ona nawoływała, aby w Stoczni pozostać i domagać się nadal. W miarę rozwoju wypadków do stoczni dołączali kolejni, tym razem już spoza stoczni, dołączył KOR, dołączył "salon redaktora GW", Mazowiecki, Kuroń, Geremek, Borusewicz był od samego początku. Dopiero w tym składzie plus Staniszkis, Strzelecki i paru innych, zrodził się pomysł walki z ustrojem jako takim, ale nawet ten skład nie domagał się likwidacji socjalizmu, strajkujący domagali się socjalizmu z ludzką twarzą. Nie będę wklejał treści 21 postulatów, odsyłam do źródła i w źródle można stwierdzić rzecz niebywałą. Te 21 punktów zawiera bodaj 5 żądań z gatunku "dajcie nam wolność", w tym najważniejszy, dotyczący wolnych związków zawodowych. Reszta, to czysty socjalny spis potrzeb i jednym ze współautorów tego socjalnego manifestu, był doktor marksistowskiego prawa pracy Lech K. To on "prawdziwy bojownik o wolność", postulował, żeby chleb był tańszy, dodatki i zapomogi powszechne, 13 pensja gwarantowana i tak dalej.

Postulaty ideologiczne, wolnej prasy, wolnych związków, są dziełem tych, których dziś nazywa się "różowym salonem". Kiedy "endecy" krzyczeli chleba i trzynastek, "kryptokomuna" domagała się wolności od komuny prawdziwej, paradoks niebywały. Tak czy siak powstał NSZZ Solidarność, związek zrzeszający miliony członków (w szczycie około 10 milionów), część z nich masowo oddawała legitymacje PZPR, część łączyła członkowstwo w NSZZ i PZPR. Co to ma wspólnego z mitologią? Ano to, że dziś tamte miliony krzyczą: "myśmy walczyli o wolność i dajcie nam teraz zapłatę za walkę, dajcie nam wyższe emerytury i dajcie nam sławę". Tamte miliony nadal postrzegają demokrację jako socjalistyczny podział dóbr. Drogie miliony, większość z was walczyła o salceson bez kartek i powrót starych dobrych gierkowskich czasów, garstka walczyła o wolność, narażała życie i zdrowie, a w nagrodę nazywana jest zdrajcami, złodziejami co się dorobili. Rzecz jasna są tysiące ludzi walczących i do dziś nieznanych, to jest brutalny kaprys historii, ich nie słychać głównie dlatego, że im przez usta nie przeszłoby domaganie się renty za marzenia o wolności.

Nie wierzę w mit milionów walczących o wolność. Gdzie były te miliony, kiedy do walki z generałem stanęło kilka tysięcy? Być może to brutalna walka z mitami, ale niech mnie ktoś przekona, że było inaczej. Z końcem hojności i z niewielkiego protestu w sprawie suwnicowej powstał gigantyczny ruch robotniczy, którego rozmiary były cudownym zbiegiem okoliczności i zaskoczyły samych działaczy, a już na pewno zaskoczyły władzę. Kiedy Solidarność zobaczyła, że udało się jej zrobić rzecz wielką, zaczęto domagać się coraz więcej, już na drzewach mieli wisieć komuniści, była odwaga w gębie, wszak miliony stoją po naszej stronie. Takie gadanie nie podobało się Jaruzelskiemu i w tym momencie obalam kolejny mit, mit narodowego zbawiciela - generała Wojciecha. Ów mit głosi, że towarzysz Jaruzelski, pseudonim Wolski, w dobroci swojej, postanowił ratować Polskę, wyprowadzając czołgi na ulicę. Tłumaczył się sam generał i tłumaczono generała sowieckimi wojskami czekającymi na sygnał.

Wbito Polakom do głowy, że lepszym było strzelanie do Polaków z polskich czołgów, niż strzelanie z ruskich czołgów. Może zabrzmię cudacznie, ale to jest wielka postkomunistyczna manipulacja. Jeśli można mówić o największym oszustwie stanu wojennego, to tym oszustwem była propaganda, robiąca z moskiewskiego namiestnika, narodowego bohatera, obrońcę polskiej suwerenności. Jest to teza tak absurdalna, że krew się burzy. Nie wiem jakiej suwerenności miałby bronić Jaruzelski, który był do bólu posłusznym i nadgorliwym kamerdynerem sowietów. Sporu nie rozstrzygniemy, chciałbym jednak zwrócić uwagę na parę do niedawna ukrywanych faktów. Z kilku źródeł, w tym źródła sowieckiego wiadomo, że sam Jaruzelski po pomoc do ZSRR się zgłaszał i ZSRR pomocy generałowi odmówił. W zasadzie ZSRR nigdy bratniej pomocy nie odmawiał, ale pamiętajmy jaki to był ZSRR, to był ZSRR u progu upadku, parę lat przed Gorbaczowem. ZSRR skompromitowany w Afganistanie i ZSRR ze zbojkotowaną olimpiadą w Moskwie. Gdyby wówczas ZSRR poszedł na wojnę z Polską, na parę miesięcy przed olimpiadą w Moskwie, mając na głowie ogólnoświatowy protest w sprawie Afganistanu, ZSRR nie miałby już wielu argumentów w walce ze zgnilizną Zachodu. Nie ma dowodów jednoznacznych, ale jest mnóstwo przesłanek wręcz krzyczących, że to nie ZSRR rwał się do interwencji, ale Jaruzelski o interwencję błagał i mimo błagań pomocy nie uzyskał.

Mit Jaruzelskiego jest jednym z najbardziej irytujących mitów, gadanie o zapobieganiu rozlewowi krwi przez człowieka, który do rozlewu krwi doprowadził, jest wielkim oszustwem współczesnych interpretacji historycznych i właśnie między innymi to fałszerstwo zrodziło takie demony jak PiS i RM. Nie był, nie jest i nigdy nie będzie, przynajmniej dla mnie, bohaterem generał zdrajca, generał na ruskich usługach i generał, który strzelał do Polaków. Wszystkim zbulwersowanym tą opinią chciałbym przekazać tylko jedną rzecz, gdyby parę miesięcy wcześniej PiS wyprowadził czołgi na ulicę, tłumacząc to ratowaniem Ojczyzny, ratowaniem przed rozlewem krwi i awanturnictwem, oceny byłby jednoznaczne. Moim zdaniem nie da się przyłożyć innej miary do Jaruzelskiego, nawet przy sporej poprawce na okoliczności i trudny czas.

Jaruzelski bez Moskwy i przeciw Moskwie nie zrobił nigdy i niczego, nawet okrągły stół to nie efekt spolegliwości Jaruzelskiego, ale jego rezygnacji, po przemianach w ZSRR.

Upadło eldorado Jaruzelskiego i wówczas upadł sam generał. Problem z "bohaterstwem" Jaruzelskiego polega na tym, że ci co go atakują, z reguły są fanatykami, radykałami i po prostu głupkami, dzięki czemu Jaruzelski urasta do miana męczennika. Coroczne nachodzenie domu 80-cio paro letniego staruszka, przez wygolonych wszechpolaków i wykrzykiwanie idiotyzmów, ataki Macierewicza widzącego wszędzie namiestników Moskwy, idiotyzmy szamana z Torunia przekazywane w formie bogoojczyźnianej modlitwy oraz popisy innych "autorytetów" godnych politowania, budują mitologię godnego generała, generała z klasą. Niestety to tylko mit, generał nigdy nie był człowiekiem, który na szacunek Polaków zasługuje, był moskiewskim wasalem i nic na to nie poradzę, że tą terminologią posługują się również głupcy. W żaden sposób chwały Jaruzelskiemu nie przysparza fakt, że najgłośniej atakują go ludzie niezrównoważeni. Atakują go głupcy i z tym nie polemizuję, bo sam tych samych głupców poniewieram, ale kitu wciskanego przez towarzyszy i samego generała łykać nie zamierzam, jest mi obojętne kto próbuje robić ze mnie idiotę, prawicowa, lewicowa, czy klerykalna propaganda. Mit generała bohatera jest tak samo prawdziwy, jak mit Jarosława, bojownika o wolność i demokrację.

Bohaterami są zabici górnicy, internowani działacze, opozycjoniści, którzy mieli odwagę walczyć z komunizmem, systemem totalnie patologicznym i podległym kołchozowi ZSRR. Generał jest tchórzem, który dla utrzymania władzy, wyjechał czołgami na bezbronnych ludzi i nie ma wytłumaczenia dla tego tchórzostwa, ja nie znajduję żadnego. Generał popełniał zbrodnie na marzeniach Polaków, ale i po drugiej stronie barykady mamy jeszcze jeden mit, obwieszczający, że naród polski i wielomilionowy związek zawodowy, ruszyłby do boju z ruską armią i rozniósłby w proch sowietów. Tak powstał mit zbrojnej walki z komunizmem. Tak to już w Polsce jest, że czego jak czego, ale głupich mitów nie brakuje nigdzie i nikomu. Ten mit, jeśli nie najgłupszy, to jeden z głupszych. Po pierwsze naród polski był pod okupacją armii czerwonej od kilkudziesięciu lat, w samej Legnicy stało 100 tys. sołdatów i nigdy na armię ręki nie podniósł, gdyż potrafił odróżnić bohaterstwo od samobójstwa. Po drugie, kiedy generał wyprowadził czołgi na odwagę, pośród 10 milionów związkowców, zebrało się kilku tysiącom, po strzałach w Wujku i Lubinie, masowe protesty w ogóle ucichły. Mit krzyczący o gotowości do zbrojnej walki z komuną, jest mitem głupim, jest fałszowaniem historii i jest nieodpowiedzialnym bełkotem, którego na szczęście nikt nie posłuchał i dzięki temu udało się uniknąć wielu tragedii. Z tego mitu powstał ostatni mit, z którym chciałbym się zmierzyć - mit okrągłego stołu.

Od samego początku mit okrągłego stołu nie był żadnym mitem, był wielkim faktem historycznym, do którego mitologię doklejono. Był faktem innym od wszystkich mitów, po raz pierwszy zakładał zmianę ustrojową, jako postulat numer jeden. Przy okrągłym stole nie chodziło o ceny dżemu, podwyżki dla górników, chodziło o "precz z komuną". Dziś mit okrągłego stołu stał się głównym wątkiem całej żebraczej mitologii polskiej skrajnej prawicy, notabene uczestniczącej w obradach okrągłostołowych i to po obu "stronach" stołu. Okrągły stół był aktem zdrowego rozsądku, optymalnym rozwiązaniem, rzecz jasna zawierał głębokie kompromisy, łącznie z uwłaszczeniem nomenklatury i zapewnieniem bezpieczeństwa komunie, ale pytam wszystkich rewolucjonistów, w jakich innych okolicznościach komuna zgodziłaby się oddać władzę? Wówczas liczyło się jedno, obalić komunę za wszelką cenę, co ważne bez jednej ofiary, i to się udało. Dzisiejsze bamboszowe interpretacje radykałów prawicy są funta kłaków nie warte, wystarczy popatrzeć na zachowanie i polityczne zadymy Macierewicza, Kaczyńskich (uczestników obrad), Giertycha, aby nie mieć wątpliwości, gdzie ci ludzie mogli Polskę zaprowadzić i jak trudno byłoby stamtąd wrócić.

Okrągły stół to wielki moment w historii Polski, to jedno z najważniejszych wydarzeń w dziejach Polski, warto ten historyczny przełom hołubić i stawiać za wzór rozwiązywania rzeczy nierozwiązywalnych. 13 XII to bardzo ważna dla współczesnych data, tylko data 1989 r. może być ważniejsza. W związku z powagą tych obu dat mam gorący apel do wszelkich opiniotwórczych ośrodków, publicznych i komercyjnych. Dajcie sobie spokój ze starem przejeżdżającym demonstranta, ta scena chyba nawet nie ilustruje stanu wojennego, a wypadki na Wybrzeżu. Dajcie sobie spokój z "Przesłuchaniem" i "300 milami do nieba", z Jankiem Wiśniewskim co padł i z panem wąsatym "śpiewającym" na gitarze "opowiemy ci o tamtych wypadkach". Sprawy są ważne i poważne, zamęczenie konia tą samą coroczną kalką repertuarową odbiera, zwłaszcza młodzieży, szansę na zrozumienie własnej historii.

Pokażcie chociaż raz pokolenie tamtego okresu, jak opowiada swoim dzieciom, czym ten czas był dla nich i jak ten czas oceniają. Pokażcie ojca hip-hopowca, matkę wokalistki "Oazy", wujka harcerza, ciotkę lewicowego działacza młodzieżówki, dziadka młodzieńca wszechpolskiego. Niech te relacje wesprze kilku historyków, działaczy ze wszystkich opcji politycznych i ludzie ze świata kultury. Z takich relacji młodzi ludzie mogą ułożyć coś dla siebie i tylko nowe formy przekazywania starych dziejów dają jakąś szansę, że współcześni będą chcieli ten przekaz zrozumieć. Daje pewną gwarancje, że po pierwszym szarpnięciu struny brzdąkającej "o tamtych wypadkach", po pierwszym kadrze "Przesłuchania", młodzi odpalą ulubiona strategię i będą mieli rację, bo szkoda czasu na Polską Kronikę Filmową, odtwarzaną z uporem maniaka kombatanta. Epatowanie młodych, nudnymi opowieściami starych i toporną edukacją, zawsze przynosi jeden efekt - wagary. I w końcu rzecz najważniejsza, skończymy z mitami po obu stronach, mitem generała bohatera i mitem wielkiej Solidarności, milionów domagających się wolności, milionów gotowych zbrojnie obalić komunizm, tylko zdrajcy uniemożliwili bohaterstwo, przystępując do okrągłostołowej targowicy. Jeśli ktoś do tej pory walczył z polską mitologią, to zawsze walczył na jedno kopyto, albo w obronie generała deprecjonował Solidarność, albo deprecjonując generała beatyfikował Solidarność, która była ruchem związkowym, walczącym o chleb i tylko nieliczni z tego związku walczyli o wolność od komuny. Pora by walczyć z mitologia obiektywnie, historycznie i wyciąganiem wniosków na przyszłość.

Matka_Kurka 2007-12-13 19:24

Głosów: 829
URL do tego tekstu: http://www.matka-kurka.net/post/?p=1211
Najlepsze teksty autora
Archiwum
Głosuj         Wyślij na e-mail        
Wlasciciel strony nie jest autorem tekstu. Ten tekst umieszczony byl 13 grudnia 2007 na forum onet.pl pod adresem http://wiadomosci.onet.pl/1,15,11,38159355,103624770,4360453,0,forum.html .
Strona ma charakter archiwalny.


Czytaj e-book


Mobbing
Trudny wiek szkodliwym mitem


Najnowsze notki


05:25 Grafini von Hohenstein, c...
01:41 Najbardziej niesamowita j...
01:27 Pracowity weekend happene...
00:08 Polska, a gdzie Europa - ...
00:02 Wstrzemięźliwość? Dobre ż...
23:58 Ilu było frajerów?
23:36 Bartłomiej O. , zdobywca ...
21:45 Rokita mija się z prawdą!
21:06 Never again?
20:53 Polska - Gazeta Wrocławsk...
20:27 Pies na rowerze
19:08 Dziura Alistera Darlinga
18:23 PASER POSZEDŁ PO OCHRONĘ ...
18:23 Wampir bez zębów
17:49 Zabawy z bronią - przypad...


Nakarmiłeś/łaś już dziś?
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl

Wiadomości dnia




"Nowy wirus grypy może spowodować światową pandemię"

Dyrektor Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), Margaret Chan uznała, że grypa, która pojawiła się w Meksyku i Stanach Zjednoczonych, "ma potencjał" spowodowania ogólnoświatowej pandemii, choć jest jeszcze za wcześnie, by powiedzieć, że do tego dojdzie. wiadomosci.wp.pl

[ więcej... ]


Prezydent: zrobię wszystko, żeby obronić polskie stocznie

Prezydent Lech Kaczyński zapowiedział, że zrobi wszystko, żeby obronić polskie stocznie. Taką deklarację złożył w Gdańsku, po spotkaniu z przedstawicielami związków zawodowych gdańskiej stoczni. wiadomosci.wp.pl

[ więcej... ]


81 ofiar grypy i ponad 1300 osób zarażonych w Meksyku

Minister zdrowia Meksyku Jose Angel Cordova poinformował, że ofiarą świńskiej grypy padło już prawdopodobnie 81 osób, a ponad 1300 jest zarażonych. wiadomosci.wp.pl

[ więcej... ]


Protest przed domem Zbigniewa Ziobry

Kilkanaście osób protestowało przed domem Zbigniewa Ziobry w Krakowie. Zgromadzeni pod domem członkowie Stowarzyszenia Dialogu Społecznego domagali się od byłego ministra sprawiedliwości wyjaśnień w sprawie śmierci Barbary Blidy. Ziobro nie wyszedł do manifestujących. wiadomosci.wp.pl

[ więcej... ]


Steward wracający z Meksyku z chorobą hospitalizowany

Steward linii lotniczych British Arilines, który powrócił z Meksyku, został hospitalizowany z objawami przypominającymi grypę - poinformowała nad ranem agencja AFP. wiadomosci.wp.pl

[ więcej... ]


Prezydent: zgadzam się z poglądami Anny Fotygi

Zgadzam się z poglądami Anny Fotygi - powiedział prezydent Polski Lech Kaczyński. Fotyga, która jest kandydatem na ambasadora Polski przy ONZ skrytykowała sposób prowadzenia polskiej polityki zagranicznej przez obecną ekipę rządową. wiadomosci.wp.pl

[ więcej... ]


Myślały, że bawią się piłką, a to była bomba

Dwanaścioro dzieci zginęło w Pakistanie, kiedy wybuchła bomba, którą się bawiły - poinformowała policja. wiadomosci.wp.pl

[ więcej... ]

źródło: wp.pl




Porzucił dzieci, potem próbował się powiesić
Przed kilkoma dniami, razem ze swoją partnerką, porzucił trójkę dzieci w jednej z włoskich pizzerii. Funkcjonariusze szybko znaleźli jednak matkę i jej przyjaciela - ukrywali się w lesie. Mężczyzna trafił do aresztu. W sobotę próbował powiesić się na pasku w celi. [ więcej... ]


Zamordowano ośmiolatkę z Domu Dziecka
Ostatni raz widziano ją jak bawiła się na placu zabaw. Kilka godzin później szukało jej już kilkadziesiąt osób. Policję wezwała wychowawczyni domu dziecka, bo zaniepokoiła się, że jej ośmioletnia podopieczna zbyt długo nie wraca z dworu. Finał poszukiwań okazał się tragiczny - w jednym z pustostanów w pobliżu placówki funkcjonariusze odnaleźli zwłoki dziewczynki. [ więcej... ]


Polska czci swojego patrona
Ponad tysiąc osób z rozsianych po Polsce parafii pod wezwaniem św. Wojciecha uczci dziś w Gnieźnie pamięć męczennika i głównego patrona Polski. Uroczystej mszy przywodzić będzie prymas Polski kardynał Józef Glemp. [ więcej... ]


Prezydent zgadza się z poglądami Fotygi
Lech Kaczyński nie widzi problemu w tym, by Anna Fotyga została polskim ambasadorem przy ONZ, mimo że była minister otwarcie krytykuje politykę zagraniczną rządu. - Prezydent mianuje (ambasadorów), to znaczy, że się zgadza z ich przekonaniami, poglądami. Z poglądami Anny Fotygi ja się zgadzam - mówił w sobotę Lech Kaczyński. [ więcej... ]


Porywacze zaatakowani, zakładnik uwolniony
Nie wiadomo kto go "odbił", ale wiadomo, że jest cały i zdrowy. Nigeryjska policja poinformowała, że "uzbrojony oddział" uwolnił Brytyjczyka, który został porwany na południu kraju przed kilkoma tygodniami. [ więcej... ]


Tym razem nie zabijał uczeń, a jeden z wykładowców?
Co najmniej trzy osoby zginęły od kul na amerykańskim Uniwersytecie Stanu Georgia. Według policji tym razem strzelał nie sfrustrowany uczeń, a jeden z wykładowców. Trwają jego poszukiwania. Według jednej z lokalnych gazet napastnik może mieć przy sobie "wiele sztuk broni". [ więcej... ]


Lewica bierze Islandię na dobre
Według nieoficjalnych informacji koalicja Sojuszu Socjaldemokratycznego i Zielonej Lewicy wygrała przedterminowe wybory parlamentarne w Islandii. Lewicowe partie zdobyły razem ponad 50 procent głosów. [ więcej... ]

źródło: tvn24.pl



Coś dla miłośników motocykli


Aprilia
BMW
Ducati
Honda
Kawasaki
Suzuki
Yamaha





















Kontakt | Impressum
© 2005 - 2008 komentarze.eu
Blogi polityczne