ZalogujUżytkownikHasło
Rejestracja Rejestracja Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Wiadomości
Komentarze.eu - Przegląd polskiej blogosfery

Tekst 1159 - 08 listopada 2007
Kto się wychowywał na podwórku? Wpisywać miasta i zapalać świeczki "szlachcie"!
Cieszy Polska jako jedna z komnat Europy, w sieni już się nasiedzieliśmy, ale dziś nie o Europie, dziś o podwórku. Kto uważa, że z ludźmi ogarniętymi ideologią, chorobą psychiczną oraz akwizytorami można rozmawiać o rzeczywistości jest niedoświadczonym interlokutorem, albo nadaje się na terapeutę. Nie wolno z ludźmi borykającymi się z chorobą umysłową, z ludźmi pochłoniętymi ideologią i akwizytorami wchodzić w dyskusję. Akwizytorów traktujemy kartką, zakaz wstępu, ideologów i chorych uprzejmie prosimy o opuszczenie prywatnego terenu, nie grożąc, nie szczując złymi psami, po prostu grzecznie prosimy: "bardzo pana/panią przepraszam, niezwykle interesujące jest to co pan/pani mówi, ale właśnie mleko mi kipi, dziecko ząbkuje i na dodatek mąż/żona miał/miała przed chwilą stłuczkę". Takie usprawiedliwienie powinno zadziałać, jeśli nie zadziała, można dorzuć ochotę i wolę spotkania się z panem ideologiem chorym psychicznie w późniejszym terminie, powiedzmy 30 lutego, albo 31 kwietnia. A propos czego, ta instrukcja? Już mówię, bo rzecz jest niezwykle intrygująca, ta instrukcja powstała w wyniku lektury wywiadu akwizytora fanatycznej ideologii, człowieka nikczemnego wzrostu i jeszcze bardziej nikczemnej osobowości. Ów wygłosił mowę w swoim stylu i korzystając z instrukcji nie będę się wdawał w polemikę, pogadamy z panem strategiem 31 kwietnia. Natomiast przedstawię swoją ocenę stanu chorobowego gasnącej "gwiazdy" polskiego kołtuństwa, dewocji i parafialnego sposobu bycia i mam nadzieję uczynić to nader oryginalnie. Nie zamierzam szczegółowo opisywać nienormalności małych ludzi, zamierzam opisać wielkość i normalność podwórka, co bezlitośnie powinno obnażyć paranoję akwizytora ideologii.

Wiele w tym mdłym wywiadzie symptomów choroby, nie ma czasu i koniecznej wiedzy, aby diagnozować szczegółowo, skupię się na tym, że pacjent nie wychował się na podwórku lecz w innych, "bardziej przyzwoitych miejscach". Nie znam lepszego miejsca do wychowywania niż podwórko, są takie miejsca, które nie mają konkurencji i właśnie podwórko jest poza konkurencją. Na podwórku wychowywali się Polacy, jak podejrzewam w sile 80%,. Poza podwórkiem wychowywały się dzieci komunistycznych prominentów, wykładowców WUML, ale i to nie wszystkie, ewentualnie dzieci księży również nie zaznały podwórka, chociaż i tu nie ma reguły. Dlaczego polskie dzieci wychowywały się na polskich podwórkach, chyba nikomu normalnemu tłumaczyć nie trzeba, może jednak dla porządku przypomnijmy, skąd się wzięła ta szkoła życia zwana podwórkiem. Wzięła się z biedy, bieda wygoniła dzieci na podwórka, rodziców dzieci podwórka miały od święta, rodzice zasuwali w komunistycznych fabrykach wiążąc koniec z końcem. Podwórko było świetlicą, domem, stołówką, boiskiem, kinem, a nawet szpitalem dla wielu z nas. Na podwórku kopało się "gumiaka" i wylewało łzy, kiedy "futbolówka" trafiła w wystający drut siatki. Nikt na podwórku nie szukał lekarza, kiedy zarył dwoma kolanami w betonową płytę i poprawił łokciami, co było efektem czystego wślizgu na piłkę. Kontuzjowany siadał na ławce, w kałuży obmywał krew, wycierał ranę trawą, albo liściem łopianu i wracał do gry, zwykle na bramce, bo ciężko było biegać z rozprutymi kolanami. Podwórko dzieliło gumę Donald na 8 równych kawałków, nie miał co szukać na podwórku, ten co przyniósł Donalda i przeżuł sam. Na podwórko babcie wynosiły chleb ze smalcem, jak już się nie dało wyrwać zawodników na przerwę obiadową. Podwórko uczyło jak przemycić się do kina na Wejście Smoka, od 18 lat, kiedy się miało lat 12, a to nie lada sztuka. Przede wszystkim należało zdobyć kasę sprzedając butelki, tudzież wymieniając chomika na klaser znaczków, klaser na akwarium, akwarium na chińskie trampki i w końcu trampki na walutę. Potem odrobina szczęścia i uśmiech losu, pozwalający trafić na zmianę bileterki, która przyjęła bilon i od tej chwili pozostało się tylko modlić, aby kierownik kina nie kręcił się po kanciapie. Kiedy kończyła się Polska Kronika Filmowa, jeszcze przez co najmniej 5 minut nie było mowy o wejściu na salę, dopiero jak bileterka sprawdziła teren i zobaczyła zahipnotyzowane twarze dorosłych widzów, można było wejść i usiąść w ostatnim rzędzie. Takie było podwórkowe kino.

Każde podwórko uczyło rozrywki, szacunku, szczególnie szacunku dla starszych. Choćbyś przed chwilą zapakował gumiaka pod ladę i darł się jak opętany, to musiałeś zauważyć kątem oka babcię Magdy, ojca Grześka, matkę Krzyśka i między "jeeeeest", a "ale weszła w samo okno", wcisnąć: Dzień dobry proszę Pani, czy Krzysiek może jeszcze zostać, do końca drugiej połowy? Bardzo ważne było to, aby wołany w czasie meczu na obiad, czy inne nieistotne czynności miał wsparcie podwórka, wszyscy chórem krzyczeli: "jeszcze trochę, psze pani, jeszcze trochę". Samotnie nieszczęśnik wołany na obiad nie miał szans. Do dziś grzmi mi w uszach ten klasyczny i nieustający dialog:

- Krzysiek do domu.
- Już mamo.
- Nie już, tylko zaraz.
- Zaraz mamo
- Nie zaraz, tylko natychmiast.
- Już mamo.
- Bo ojca zawołam.
- Idę, idę.

Pisanie o podwórku jest jak spowiedź, tyle że, grzechy są znane wszystkim podwórkowiczom i nigdy nie nastąpiło postanowienie poprawy. Ktoś, kto nie zna smaku podwórka, nie czuje zapachu pieczonych ziemniaków, nie swędzi go sterane na betonie kolano, nie zbierał puszek po Coca Coli, nie grał w "grzyba", "podchody", nie chodził na jabłka i nie walczył z "wilczurami" sadownika, jeszcze nie jest pacjentem, ale nie mam pojęcia o Polsce i polskim życiu. Cóż lepszego, ważniejszego i ciekawszego może spotkać młodego człowiek, niż podwórko?

Nie jest też żadną tajemnica, że dzieci notabli, wożone służbowymi Polonezami, patrzyły zza szyb nie z wyższością, ale z zazdrością, wielu z nich wyrywało się na podwórka i wielu wyrosło na ludzi, reszta w dżinsach z Pewexu i enerdowskimi żelkami wyglądała jak kosmici. Kiedy takiemu spadła kropla Coca Coli na nogawkę, wyfiokowana mamusia w kozaczkach z butiku wypłacała ufoludkowi "lepę", aż mu główka odskakiwała i całe podwórko rżało z nieboraka, który sprzedał życie za "dżiny" i flaszkę Coca Coli. Ci spoza podwórka zwykle mieli wszystko, zanim poszli do przedszkola, już dyrektor liceum wiedział, że ma zarezerwować miejsce w środkowym rzędzie dla Aguni, Michałka, czy innego "zdolnego synusia-córusia". Tak naprawdę dopiero w liceum ci nieszczęśnicy poznawali smak podwórka i jeśli tylko spustoszenie w umyśle nie było trwałe, wielu z nich zaczynało systematycznie, krok po kroku przechodzić na "naszą stronę". Jeśli w latach od 50 do 80, ktoś wychowywał się poza podwórkiem i nie nadrobił tego w szkole, dziś mieszka jako 60-latek z mamusią i wszystkie uczucia przelewa na kota. Właściwie więcej jest tu powodów do współczucia niż złości, więcej nadaje się do leczenia, niż polemiki. To jest rodzaj kalectwa nie tylko emocjonalnego, ale również życiowego. Z tego nie wolno się śmiać, temu należy się przyglądac z politowaniem. Takie były czasy, że zgubiona rękawiczka oznaczała tęgie lanie w domu, dyndający klucz na szyi był jak talizman, trzeba było strzec talizmanu i dbać bardziej niż o oko. Wszystkiego uczyło podwórko. Odpowiedzialności, solidarności w biedzie, kultury, szacunku dla ciężkiej pracy i ludzi starszych, uczyło grzechu, pokazywało pierwsze gołe cycki wygrzebane z tajnej skrytki rodziców Andrzeja, zapracowanych na drugą zmianę. Każdy z podwórkowiczów potrafił odgrzać obiad, nakarmić młodszą siostrę, czy brata, każdy wiedział, że w drzwiach szafy nafaszerowanej politurą odbija się ekran telewizora, dzięki czemu można było katem oka obejrzeć Kobrę, albo kino nocne.

Po co dyskutować z ludźmi, którzy zza żółtych firanek wychowywali się w salonach reżimowej kinematografii? Po co polemizować z dziećmi herbu Pomian, przeżuwającymi samotnie balonowe gumy i przesyłane przez ojca zagraniczne zabawki. Nie dogadamy się z dziećmi dygnitarzy PRL, nie dogadamy się, chociaż jak się na nich patrzy, to aż trudno uwierzyć, że to szlachta i potomkowie służącej PRL inteligencji. Patrząc na te bliźniacze sieroty widzimy raczej plebejskie obyczaje i styl życia, takiego proletariatu nawet na podwórkach nie było. Znam parę szlacheckich dzieci, ale te nie położyły się spać, jeśli nie umyły zębów, żadne z nich nie mlaskało, bekało i nie jeździło ozorem po wargach. Buty zawsze na glanc wypastowane, jedwabne chusteczki, wełniane płaszczyki, zamiast spękanej skóry, w piórniku porządek, czyste paznokcie. Mnie, dziecku podwórka, daleko do takiego szyku, ale robiło to wrażenie. Tacy mali dorośli, koleżanki zachwycały się tym stylem hrabiowskim. Ci dwaj w roli szlachciców wyglądają jak furmani przebrani w smokingi. Dziwne twory, niedefiniowalne, nie mają nic z podwórka, nie mają nic ze szlachetności, taka czeladź, przeflancowana z litewskiego majątku na wczesno komunistyczny elitarny Żoliborz. Coś mi w ostatniej chwil wpadło do głowy. Jest pewna kategoria, w której się mieści bliźniacza małość. To są tchórzliwi żeglarze, płynący przez życie z prądem. Za komuny gwiazdy kinematografii, w czasie pożogi hop pod spódnicę mamy i dalej pod pierzynę. Po komunie antykomuniści pełną gębą, bezczelna, czerwona burżuazja odwołująca się do prostego wychowanego na podwórkach ludu. Takie życie wiodą ci, co na piersiach mają siną farbą kłute ryby, jedna ryba nazywa się "nie wychylaj się, bo ci się krzywda stanie", druga ryba wabi się "krzycz jak najgłośniej, kiedy to nic nie kosztuje, bo wtedy wiele można zarobić". Dziwią się dziś ci dwaj, że zebrali baty od podwórka i szlachty, od prostych ludzi i od elit, od miast i wsi. Zebrali i zbiorą jeszcze większe, bo do nikogo i niczego nie pasują. Jest takie brzydkie powiedzenie - znajda, w bardziej dosadnej wersji - bękart, nie mają większej szansy na trwały sukces bękarty wychowane poza podwórkiem, patrzące na Polskę zza żółtych firanek, a potem szybko owijających się w narodowe sztandary, tak by w przebraniu wydrzeć kawał sukna. Oderwani od Polski podwórkowej, oderwani od prawdziwego życia, sztuczne, śmieszne małe cyborgi, niekochani i nie potrafiący kochać, zimni, wredni, mali chłopcy w dżinsach z Pewexu, wyprasowanych na kant, przeżuwający między mahoniowymi zębami balonowe gumy, popijane Coca Colą. I nagle bęc, potknęły się bidule i zaryły kolanem o betonowa płytę, ryk i lament, po doktora, boli i dżinsy w trokach. Zamiast opatrunku dostali "lepę" od Polaków i poszli z płaczem do mamy. Obiadu sobie nie odgrzeją, z wilczurem nie poradzą, klucza do władzy na szyi nie noszą. Jarek, Leszek do domu. Nie zaraz, NATYCHMIAST.

Matka_Kurka 2007-11-08 19:09

Głosów: 1386
URL do tego tekstu: http://www.matka-kurka.net/post/?p=1159
Najlepsze teksty autora
Archiwum
Głosuj         Wyślij na e-mail        
Wlasciciel strony nie jest autorem tekstu. Ten tekst umieszczony byl 08 listopada 2007 na forum onet.pl pod adresem http://wiadomosci.onet.pl/1,15,11,36886832,100035633,4265058,forum.html .
Strona ma charakter archiwalny.


Czytaj e-book


Mobbing
Trudny wiek szkodliwym mitem


Najnowsze notki


05:25 Grafini von Hohenstein, c...
01:41 Najbardziej niesamowita j...
01:27 Pracowity weekend happene...
00:08 Polska, a gdzie Europa - ...
00:02 Wstrzemięźliwość? Dobre ż...
23:58 Ilu było frajerów?
23:36 Bartłomiej O. , zdobywca ...
21:45 Rokita mija się z prawdą!
21:06 Never again?
20:53 Polska - Gazeta Wrocławsk...
20:27 Pies na rowerze
19:08 Dziura Alistera Darlinga
18:23 PASER POSZEDŁ PO OCHRONĘ ...
18:23 Wampir bez zębów
17:49 Zabawy z bronią - przypad...


Nakarmiłeś/łaś już dziś?
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl

Wiadomości dnia




"Nowy wirus grypy może spowodować światową pandemię"

Dyrektor Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), Margaret Chan uznała, że grypa, która pojawiła się w Meksyku i Stanach Zjednoczonych, "ma potencjał" spowodowania ogólnoświatowej pandemii, choć jest jeszcze za wcześnie, by powiedzieć, że do tego dojdzie. wiadomosci.wp.pl

[ więcej... ]


Prezydent: zrobię wszystko, żeby obronić polskie stocznie

Prezydent Lech Kaczyński zapowiedział, że zrobi wszystko, żeby obronić polskie stocznie. Taką deklarację złożył w Gdańsku, po spotkaniu z przedstawicielami związków zawodowych gdańskiej stoczni. wiadomosci.wp.pl

[ więcej... ]


81 ofiar grypy i ponad 1300 osób zarażonych w Meksyku

Minister zdrowia Meksyku Jose Angel Cordova poinformował, że ofiarą świńskiej grypy padło już prawdopodobnie 81 osób, a ponad 1300 jest zarażonych. wiadomosci.wp.pl

[ więcej... ]


Protest przed domem Zbigniewa Ziobry

Kilkanaście osób protestowało przed domem Zbigniewa Ziobry w Krakowie. Zgromadzeni pod domem członkowie Stowarzyszenia Dialogu Społecznego domagali się od byłego ministra sprawiedliwości wyjaśnień w sprawie śmierci Barbary Blidy. Ziobro nie wyszedł do manifestujących. wiadomosci.wp.pl

[ więcej... ]


Steward wracający z Meksyku z chorobą hospitalizowany

Steward linii lotniczych British Arilines, który powrócił z Meksyku, został hospitalizowany z objawami przypominającymi grypę - poinformowała nad ranem agencja AFP. wiadomosci.wp.pl

[ więcej... ]


Prezydent: zgadzam się z poglądami Anny Fotygi

Zgadzam się z poglądami Anny Fotygi - powiedział prezydent Polski Lech Kaczyński. Fotyga, która jest kandydatem na ambasadora Polski przy ONZ skrytykowała sposób prowadzenia polskiej polityki zagranicznej przez obecną ekipę rządową. wiadomosci.wp.pl

[ więcej... ]


Myślały, że bawią się piłką, a to była bomba

Dwanaścioro dzieci zginęło w Pakistanie, kiedy wybuchła bomba, którą się bawiły - poinformowała policja. wiadomosci.wp.pl

[ więcej... ]

źródło: wp.pl




Porzucił dzieci, potem próbował się powiesić
Przed kilkoma dniami, razem ze swoją partnerką, porzucił trójkę dzieci w jednej z włoskich pizzerii. Funkcjonariusze szybko znaleźli jednak matkę i jej przyjaciela - ukrywali się w lesie. Mężczyzna trafił do aresztu. W sobotę próbował powiesić się na pasku w celi. [ więcej... ]


Zamordowano ośmiolatkę z Domu Dziecka
Ostatni raz widziano ją jak bawiła się na placu zabaw. Kilka godzin później szukało jej już kilkadziesiąt osób. Policję wezwała wychowawczyni domu dziecka, bo zaniepokoiła się, że jej ośmioletnia podopieczna zbyt długo nie wraca z dworu. Finał poszukiwań okazał się tragiczny - w jednym z pustostanów w pobliżu placówki funkcjonariusze odnaleźli zwłoki dziewczynki. [ więcej... ]


Polska czci swojego patrona
Ponad tysiąc osób z rozsianych po Polsce parafii pod wezwaniem św. Wojciecha uczci dziś w Gnieźnie pamięć męczennika i głównego patrona Polski. Uroczystej mszy przywodzić będzie prymas Polski kardynał Józef Glemp. [ więcej... ]


Prezydent zgadza się z poglądami Fotygi
Lech Kaczyński nie widzi problemu w tym, by Anna Fotyga została polskim ambasadorem przy ONZ, mimo że była minister otwarcie krytykuje politykę zagraniczną rządu. - Prezydent mianuje (ambasadorów), to znaczy, że się zgadza z ich przekonaniami, poglądami. Z poglądami Anny Fotygi ja się zgadzam - mówił w sobotę Lech Kaczyński. [ więcej... ]


Porywacze zaatakowani, zakładnik uwolniony
Nie wiadomo kto go "odbił", ale wiadomo, że jest cały i zdrowy. Nigeryjska policja poinformowała, że "uzbrojony oddział" uwolnił Brytyjczyka, który został porwany na południu kraju przed kilkoma tygodniami. [ więcej... ]


Tym razem nie zabijał uczeń, a jeden z wykładowców?
Co najmniej trzy osoby zginęły od kul na amerykańskim Uniwersytecie Stanu Georgia. Według policji tym razem strzelał nie sfrustrowany uczeń, a jeden z wykładowców. Trwają jego poszukiwania. Według jednej z lokalnych gazet napastnik może mieć przy sobie "wiele sztuk broni". [ więcej... ]


Lewica bierze Islandię na dobre
Według nieoficjalnych informacji koalicja Sojuszu Socjaldemokratycznego i Zielonej Lewicy wygrała przedterminowe wybory parlamentarne w Islandii. Lewicowe partie zdobyły razem ponad 50 procent głosów. [ więcej... ]

źródło: tvn24.pl



Coś dla miłośników motocykli


Aprilia
BMW
Ducati
Honda
Kawasaki
Suzuki
Yamaha





















Kontakt | Impressum
© 2005 - 2008 komentarze.eu
Blogi polityczne